Papieska winnica Luberon

0
721

Papieska winnica Luberon

Tekst: Tomasz Ignaciuk

1

Podróżowanie szlakiem, a właściwie smakiem wina to przygoda, która bardzo rzadko okazywała się mało atrakcyjna. Tak samo było w Prowansji, tej geograficznej i historycznej. Provence (Prowansja) to różne przestrzenie geograficzne z punktu widzenia historycznego, podziału administracyjnego i regionów winiarskich. Tym razem zaglądamy do historycznej Prowansji po północnej stronie pasma górskiego zwanego Luberon. Winiarski region Cotes du Luberon (AOC) rozciąga się po obu stronach gór i obejmuje wiele znanych wiosek i miasteczek historycznej Prowansji: np. Menerbes, Lourmarin, Bonnieux, Apt. Nieopodal drogi prowadzącej pomiędzy tymi dwoma ostatnimi znajduje się winnica, która jest jedną z ciekawszych, moim zdaniem w regionie. Ciekawa pod względem nie tylko wina.

2

Już sam dojazd do winnicy obiecywał wiele – najpierw jedna brama z historycznymi kolumnami, chwilę dalej następna doprowadzająca do dziedzińca przed posiadłością. Lipcowe wczesne popołudnie, słońce i cisza były znakomitym akompaniamentem do widoku który sie ukazał. Starożytna posiadłość przypominająca mały zamek, wiele historycznych detali i wspaniała panorama na okolice w jednym miejscu – zrobiły wrażenie. Dobrze, że był czas na rozkoszowanie się tą chwilą.

3

Z błogości wyrwał nas pozornie groźny pies, chwilę po nim pojawiła się właścicelka zapraszając nas do piwniczki. Tu rozpoczęła się prawdziwa przygoda z winem i winnicą. Zaczęło się od opowieści o historii Chateau de Mille, która okazała się wyjątkowo niebanalna. Historia posiadłości sięga XIII wieku, przynajmniej tak podają najstarsze zachowane zapisy o posiadłości i winnicy. Jest to najprawdopodobniej najstarsza winnica w Luberon. Co ciekawsze niektóre zapisy i przekazy podają, że posiadłość była letnią rezydencją papieży z Awinionu, co wydaje się być bardzo prawdopodobne, bowiem to papieże uważani są za tych, dzięki którym gwałtownie rozwinęła się uprawa winorośli w regionie.

4

Słuchaliśmy z olbrzymim zaciekawieniem, gospodyni świadoma jednak miejsca i powodu dla którego pojawiliśmy się w winnicy, zaczęła stopniowo łączyć opowieść z degustacją wina. A było czego próbować – 150 ha winorośli wokół posiadłości to areał, który potrafi wydać różnorodne owoce. Oczywiście zaczynamy od białego wina powstałego z trzech szczepów roussane, borboulenc oraz clairette, pomimo że oznaczone Vin de France jest bardzo złożone i pełne kwiatowych aromatów.

5

Następnie kolej na Leo, różowe wino produkowane według historycznej receptury, której jednym z elementów jest dłuższy czas kontaktu skórek z sokiem. Widać to gołym okiem bowiem wino ma głęboki różowy kolor. Potwierdzamy to ustami – smak jest bogatszy niż przy innych degustowanych wcześniej różowych winach. Po raz kolejny rzeczywistość burzy nam stereotypy o winie, które znaliśmy dotychczas. Ale przecież nie na darmo Prowansja uważana jest za kolebkę różowego wina.

Czas wreszcie na czerwone wino. Jest w czym wybierać. Młode, dwuletnie ma silny aromat i głęboki kolor – gospodyni ma jednak dla nas niespodziankę. Pojawia się 18-to letnie wino. Jesteśmy szczęściarzami, dzień wcześniej winnicę odwiedziła grupa dziennikarzy, dla których gospodarze otworzyli kilka starych roczników. To było naprawdę niesamowite przeżycie – syrah, grenache oraz carrignan po osiemnastu latach stworzyły napój bogów. Nawet Agnieszka, raczej niechętna czerwonym winom, była w stanie powiedzieć tylko jedno słowo „genial“, co spotkało się z szerokim usmiechem gospodyni.

Po tak wspaniałej uczcie postanowiliśmy spędzić jeszcze parę minut spogladajac na okolice i podziwiając panoramę masywu Luberon.

6

Dla wszystkich amatorów wina odwiedzających Prowansję, lub mówiąć bardziej winiarsko, Dolinę Rodanu jest to miejsce „must see“ w apelacji Cotes du Luberon.

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ