Piwna rewolucja

Tomasz Patzer, Piwowar.

Zawsze subiektywnie.

Kilka lat temu zaczęła się w Polsce piwna rewolucja. Wpierw powstały piwa nieutrwalane w żaden sposób (filtracja, pasteryzacja), które warzono metodą tradycyjną, w przeciwieństwie browarów przemysłowych, w których część zasypu zastępuje się  kukurydzą, ryżem bądź innymi źródłami cukrów. Później wszystko jest filtrowane i pasteryzowane…

         W kolejnym etapie na rynku pojawiły się różne odmiany stylu IPA i ciężko chmielone amerykańskimi chmielami AIPA, prześcigające się w ilości IBU (International Biternes Unit). Obecnie w modzie są wszelkie hybrydy, miksy i wariacje na temat danego piwnego stylu. Powstaje coś w rodzaju ,,Thirteen grains, top and down fermented, hot, cold and dry hopped, barrrel aged Brett second fermented, orange, watermelon coriander, salty barlywine, witt-like, bottle aged stout.” Ilość wariacji i kombinacji limituje tylko wyobraźnia twórcy bądź tego co jest w stanie przyjąć konsument.

Browary, w szczególności browary kontraktowe, wypuszczają nowości niemalże każdego dnia. Według właściciela osiedlowego sklepu z piwem rzemieślniczym (niekoncernowym), w którym się zaopatruję, klienci pytają głównie o nowości i je właśnie kupują. Ten przykład nie jest odosobnionym. Wygląda na to, że obecnie konsument oczekuje nieustannych nowości. Nie wiem, czy jest to spowodowane tym, że wcześniej spróbowane nowości nie smakują, czy że smakują te, których jeszcze nie próbowali, czy po prostu konsumenci nie znaleźli satysfakcjonującego ich smaku? A może moda dotyczy picia nowości samych w sobie, do żadnego stylu, bądź browaru, się nie przywiązując? Tego typu konsumenci wydają się dobierać piwo niczym kupowane co tydzień ciuchy, które po jednym założeniu lądują na dnie szafy, by już nigdy nie być założonymi.

         W świecie browarów rzemieślniczych, z powodu nieustannej pogoni za nowością, style piwne takie jak pilzner czy lager, które królowały na piwnej arenie europejskiej przez  ponad 150 lat, spychane są przez piwną rewolucję na margines, a nawet nieomal w niebyt. Odnoszę wrażenie, że są to style zbyt trudne dla wielu piwowarów, a własnie po dobrym pilsie bądź lagerze najlepiej jest ocenić kunszt i talent piwowara.

Dni temu kilka wszedłem do jednego z trójmiejskich multitapów, chcąc napić się craftowego pilsa lub lagera. Niestety, barman uświadomił mnie, że żadnego z tych gatunków nie posiadają na kranach (mając ich 15). Na piętnaście oferowanych gatunków, żadnego pilsa i żadnego lagera. W mojej głowie zapaliła się czerwona lampka.

         Piwna rewolucja ma również dobre strony. Duże koncerny zaczęły warzyć piwa  a la craftowe, zwiększyły ofertę gatunków. Wzrosło zainteresowanie piwem, wymagania klienta co do sposobu jego wytwarzania, czy wreszcie sama świadomość konsumenta na temat trunku.

Polecam zaopatrywać się w browarach, które znajdują się najbliżej miejsca zamieszkania. Piwo nieutrwalane nie lubi transportu, naświetlania, wysokiej temperatury magazynowania i jej dużych wahań. Tak naprawdę nie lubi też filtracji, pasteryzacji i rozlewu do butelek bądź puszek. Najlepiej smakuje w browarze, gdzie zostało uwarzone. Bo tam od tanku, w którym dojrzewało, do kufla konsumenta przebywa najkrótszą drogę i to jest dla smaku i aromatu  najważniejsze!

Jakie piwo jest najlepsze? To, które Ci smakuje.