Wino, kobiety i Gaskonia

Tekst: Marc Petit

Czymże jest ta Gaskonia? Każdy wie (lub prawie każdy), że to ojczyzna słynnego muszkietera d’Artagnana. Niektórym, (jest ich mniejsza liczba) obiło się o uszy, że stąd wyruszali młodsi synowie szlachty, by służyć królowi Francji w elitarnej jednostce wojskowej noszącej nazwę „Kadeci z Gaskonii„, (XV- XVII wiek). Kadeci słynęli ze swej straceńczej odwagi, zamiłowania do jadła i picia, a także szczególnej słabości dla płci pięknej. Z geograficznego punktu widzenia, Gaskonia leży w południowo – zachodniej Francji. W  zależności od epoki historycznej jej „granice” ulegają przesunięciom, czasem pociągając za sobą zmianę nazwy krainy. I tak zdarzyło się, że Gaskonia leżała poniżej rzeki Garonne, często zaślubiała swoją sąsiadkę prowincję Gujenny lub przytulała się do potężnego Księstwa Akwitanii, twierdzy ambitnej Aliénor Akwitańskiej, która o mały włos nie oddała Francji Anglikom w średniowieczu. Wszystko to słowem wstępu, by powiedzieć iż Gaskończycy zyskali sobie reputację ludzi popisujących się i przesadnych w swych opowieściach. Z drugiej strony cenieni są za odwagę, czasem nawet szaleńczą, wierność i dumę. Znani są z tego, że kochają piękne kobiety, upajające wina, wyrafinowane dania, a nawet, o właściwej porze, poezję….
Gaskonia jest prawdziwym rajem dla podniebienia. Dzięki łagodnemu klimatowi oceanicznemu można tu spotkać niezwykłe bogactwo produktów rolnych. Obok rozkosznego wiejskiego jabłka pojawia się arystokratyczna trufla lub jego wysokość
prawdziwek, król tutejszych lasów, zwany borowikiem bordoskim.
Rustykalne fasolki nie boją się mariażu z soczystymi kiełbaskami na białym winie. Kozy i owce dają mleko, z których powstają przepyszne małe serki lub olbrzymie koła, które towarzyszą pasterzom na zboczach Pirenejów. Zapach czosnku unosi się w każdej gaskońskiej kuchni. Gęś lub kaczka są władcami absolutnymi gaskońskiego podwórka i .. stołu. A gaskońskie wina? Przypominają charakterem mieszkańców regionu: masywne,
szczodre, pełne, upajające, żywiołowe… Henryk IV, kiedy był jeszcze królem Nawarry,
serwował gościom bogate i taniczne wina Madiran, podczas gdy na stołach królewskich
podawano przede wszystkim kielichy wypełnione Burgundami. Pamiętajmy, że miłość do dobrych win nasz dobry król wyssał z mlekiem matki. W trakcie chrztu, jego ojciec chrzestny posmarował mu usta czosnkiem i winem Jurançon. Henryk IV wiedział, że wina
gaskońskie świetnie komponują się z okazałymi pasztetami, dziczyzną, mięsiwami w sosie,
którymi raczono się na dworze w Nérac. Każdy czytelnik Alexandre’a Dumasa pamięta, że trzej muszkieterowie (których de facto było czterech – jeszcze jeden dowód na to, że Francuzi mają dziwny sposób liczenia) rozkoszowali się w winach z Południowego-Zachodu: Madiran, Jurançon, Pacherenc de Vic Bilh, Gaillac a nawet Cahors, Bordeaux czy Bergerac. Każde zwycięstwo, każdy wyczyn, każde nowo zdobyte kobiece serce, należało godnie uczcić z lampką, i to niejedną. Tu należy wspomnieć o Armaniaku, złotym eliksirze, w którym maczali usta dzielni rycerze… Mimo, że wśród muszkieterów jedynie d’Artagnan był Gaskończykiem, udało mu się bez trudu narzucić swym kompanom smakowity styl życia swojego regionu. Dziś jeszcze, w Gaskonii, żadne święto, żadne radosne wydarzenie, nie obędzie się bez kilku butelek «bons crus », ani bez smakowitych dań regionalnych. Klucze do raju są w rękach nie tylko Świętego Piotra, ale także gospodyń gaskońskich, które potrafią poświęcić czas na przygotowanie specjałów kuchni gaskońskiej i dobrać odpowiednie wina. Doskonały sposób, aby rozlać gaskońską woń w pięknych domach z białego kamienia…

Cały artykuł dostępny na  stronach czasopisma Degustator Magazyn wine&spirits.