METAXA od kuchni – z wizytą w destylarni Metaxy | bo pić trzeba umieć

Kalimera! Urlop w Grecji był doskonałą okazją do poznania lokalnych alkoholi. O kilku z nich przy innej okazji, osobnym wpisem chciałbym bowiem upamiętnić coś, co zrobiło na mnie największe wrażenie. Dzięki uprzejmości zespołu Metaxy razem z żoną mieliśmy okazję odwiedzić biuro i destylarnię greckiego specjału, całą wycieczkę zaś odbyliśmy w towarzystwie Costasa Raptisa, master blendera Metaxy. O Metaksie wielu z pewnością słyszało, wielu widziało ją w sklepach i próbowało. Nie ma w Polsce problemu z zakupem Metaxy, jest ona dostępna w kilku różnych wariantach. Niektórych sam miałem okazję w różnych okolicznościach próbować; do siedziby Metaxy jechałem mając w pamięci warianty 5*, 7*, Honey Shot, 12* i Grande Fine. Do położonej kilkanaście kilometrów od Aten Kifisii nie jechałem zatem w ciemno, mając jakieś pojęcie czym Metaxa jest. A gatunkowo jest alkoholem, któremu najbliżej do brandy. Dzięki wykorzystaniu aromatyzujących ekstraktów z ziół i płatków róż trochę się jednak definicji

Źródło: METAXA od kuchni – z wizytą w destylarni Metaxy | bo pić trzeba umieć