Ten pierwszy single malt | bo pić trzeba umieć

Nigdy tego nie zapomnę. Uczucie towarzyszące zakupowi pierwszego w moim życiu single malta. Zakupowi poprzedzonego lekturą wielu poradników i tekstów doświadczonych degustatorów. Choć nieco mądrzejszy teoretycznie, mając jakieś wyobrażenie na temat poszczególnych butelek, nadal nie wiedziałem, czego oczekiwać w praktyce. Pamiętam tę tremę; tak się składało, że mój pierwszy single malt to także pierwsza butelka, na którą gotów byłem wydać więcej niż na dotychczasowe alkohole umilające różnego rodzaju imprezy. Do tego dnia to właśnie cena była często najważniejszym kryterium wyboru. Wiadomo: impreza, niewielkie oczekiwania, nieświadoma konsumpcja najtańszych i najpopularniejszych wariantów Johnniego Walkera czy Jacka Danielsa. Podejrzewam, że wiele i wielu z nas też ten etap przechodziło. I ten dzień, kiedy podjąłem decyzję: chcę się czegoś dowiedzieć o tym alkoholu, chcę spróbować czegoś więcej. Trochę bardziej świadomie. Pogodzony z większym wydatkiem. I ta chwila, gdy już z

Źródło: Ten pierwszy single malt | bo pić trzeba umieć